O mnie

Moje zdjęcie
Nauczyciel języka polskiego i historii. Pasjonat edukacji. Szczęśliwy mąż i przyszły ojciec. Zwykły człowiek o niezwykłych pomysłach na życie :)

poniedziałek, 29 lutego 2016

Serce piekarza

Dzień Kobiet dopiero w przyszłym tygodniu, ale piekarz T. już od miesiąca biega z językiem na brodzie, bo my – prawdziwi mężczyźni doskonale wiemy, że o kobiety trzeba dbać codziennie, a nie tylko od święta. Mój mączany przyjaciel przez cały weekend nie wychodził z domu … pracował, pracował i w końcu dopiął swego. Kochane Panie, rozkoszujcie się kunsztem piekarnianej poezji.


Kobieta

Kobieta prawie jak mąka
Biała, czysta, krystaliczna
Przełożona nadzieniem
Spracowana kuszeniem
Wzrasta do góry,
Nęci zapachem
Jak olejek eukaliptusowy
Uderza do głowy,
Rozkłada od środka
Czuła, delikatna i słodka

A ja?
Jak rodzynek na kruchym cieście
Chciałbym tak w serce niewieście
Zajrzeć i zgłębić wszystkie sekrety
Marzenia piekarza, niestety

I jak, może być? – zapytał rozdygotany T. Tak, tak, kawał dobrej poezji – stwierdziłem z pełnym przekonaniem. Dodaj jeszcze coś od siebie, no wiesz jako wisienkę na torcie – odparł T. Ok, dodam – odpowiedziałem.


Drogie Panie, jeżeli jesteście zmęczone, niewyspane, smutne, chore, przybite, pamiętajcie o jednym: prawdziwym lusterkiem są zawsze oczy mężczyzny, który Was kocha. 

sobota, 27 lutego 2016

Allyblog

Zawsze cieszy mnie wszelki rodzaj aktywności twórczej podejmowany przez młode osoby. Mądrzy ludzie mawiają: „Takie Rzeczpospolite będą, jakie ich młodzieży chowanie” i nie sposób się z nimi nie zgodzić. Dlatego dziś zachęcam Was do odwiedzania bloga Oli. Nastrojowo, poetycko i oryginalnie. Nie tylko z aparatem, ale też z dobrą książką. Gdy taki stary zrzęda jak ja, zabiera się za pisanie, jest to oznaka kryzysu wieku średniego. Gdy taka młoda dziewczyna, jak Ola zabiera się za fotografię i literaturę, jest to dowód intelektualnych ambicji i artystycznych poszukiwań. Podobne inicjatywy należy nie tylko zauważać, ale przede wszystkim wspierać. A więc wchodzimy, udostępniamy i zanurzamy się w pięknie Jej świata.



Skorzystałem ze sposobności, przejrzałem posty, troszeczkę pogłówkowałem i wyszedł mi niezły kolaż. Refleksyjnie przy sobocie – wspólnie z Olą oraz Wisławą Szymborską. Oczywiście życzymy naszej młodszej koleżance równie dużych sukcesów, a nawet literackiego Nobla. 

      Nic dwa razy się nie zdarza
      i nie zdarzy. Z tej przyczyny
      zrodziliśmy się bez wprawy
      i pomrzemy bez rutyny.

        Choćbyśmy uczniami byli
        najtępszymi w szkole świata,
        nie będziemy repetować
        żadnej zimy ani lata.
      Żaden dzień się nie powtórzy,
      nie ma dwóch podobnych nocy,
      dwóch tych samych pocałunków,
      dwóch jednakich spojrzeń w oczy.























        Wczoraj, kiedy twoje imię

        ktoś wymówił przy mnie głośno,
        tak mi było jakby róża
        przez otwarte wpadła okno.
      Dziś, kiedy jesteśmy razem,
      odwróciłam twarz ku ścianie.
      Róża? Jak wygląda róża?
      Czy to kwiat? A może kamień?


        Czemu ty się, zła godzino,
        z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
        Jesteś - a więc musisz minąć.
        Miniesz - a więc to jest piękne.
      Uśmiechnięci, współobjęci
      spróbujemy szukać zgody,
      choć różnimy się od siebie
      jak dwie krople czystej wody.


piątek, 26 lutego 2016

Kozetka

Z cyklu „Przychodzi Grześ do lekarza”.

- Proszę ściągnąć bluzkę.
- (Pacjent rozbiera się)
- Proszę oddychać.
- Yyy (pacjent próbuje oddychać).
- Tutaj boli?
- Nie.
- A tu?
- Też nie.
- Choruje Pan na coś?
- Nie.
- A w spodniach wszystko w porządku?
- (Pacjent spuszcza wzrok na dół) Nie wiem … chyb tak.
- Jak Pan chce, mogę sprawdzić.

- (Po dłuższym zastanowieniu) Nie, dziękuję, wolę sam.  
- Pan żonaty? 
- Nie. 
- Singiel?
- Tak (pacjent odpowiada z dumą). 
- No dobrze, to Pan typ intelektualisty. 
- Chyba tak, a jest taka jednostka chorobowa? 
- (Lekarz w śmiech) Na całe szczęście to nie podlega leczeniu. 

czwartek, 25 lutego 2016

Proroctwo

Jakieś dwa tygodnie temu przewidywałem, że szkoły będą nas zapraszać na wykłady edukacyjne dla dzieciaków. Piekarz T. pukał się w czoło, niedowiarek jeden. Ale ja mam trzecie oko. Dzwoni telefon. Odbieram. Pani Pedagog. I co, mój biały, mączany przyjacielu? Kreda w dłonie i już niedługo jedziemy z tematem. 

środa, 24 lutego 2016

MARTWEAR

Wpada do mojego pokoju piekarz T. i pyta się, czy już jestem gotowy. Zaraz, zaraz, stoję przed lustrem i zakładam czarną koszulę w prążki. No szybciej – ponagla. Spokojnie, mamy czas, gdzie ja podziałem swoją marynarkę, o tutaj się schowała. Co ty jesteś jakaś pięknisia, że tak się stroisz? – podnosi głos T., wyraźnie wzburzony. Jeszcze tylko skóra węża i będzie cacy, nie zwracam uwagi na uszczypliwości T. Skóra węża to mój talizman, wszędzie ją zabieram. Jeszcze żadnej nie przyciągnęła, ale wierzę w jej cudowne właściwości.

Już. Odwracam głowę w stronę T. i dopiero teraz spostrzegam, jak jest ubrany. Co Ty odwalasz? – pytam. Pokaż co masz pod spodem. No nie, bluzka na ramiączka. Gdzie Ty jedziesz, na basen? Jak cię widzą, tak cię piszą – znasz takie przysłowie? Pokiwał przecząco głową.

Odpalam komputer, podsuwam krzesło pod zadek T. Patrz – MARTWEAR. Tutaj jest wszystko pokazane, krok po kroku. Widzisz gdzieś swój naramiennik? No właśnie, styl, luz, elegancja. Musi zdać się na rady specjalistki, jak ja.

Przewiń zdjęcie. Ulala. Moda damska. Oglądaj. Jak to, po co? Chcesz nadążyć za współczesną kobietą, czy nie? Masz wyglądać, jak rycerz przy damie, a nie jak paź przy gównie.

MARTWER daje Ci wędkę, ty musisz wziąć ją w ręce i zarzucić. O tak, do przodu. Twój strój to przynęta, później zaciągniesz żyłkę pięknym wnętrzem i rybka w sieci.

Czekaj, czekaj, zatrzymaj. O, właśnie tego szukałem – rozjaśnianie włosów krok po kroku. Zawsze chciałem być blondynem.

Miesiąc później piekarz T. miał już cztery kobiety, tylko i wyłącznie dzięki radom MARTWEAR.


Blog z klasą, gorąco polecamy!

wtorek, 23 lutego 2016

Top Secret



Miałem kiedyś takiego kolegę na studiach, nazywali go TOP SECRET. Prawdziwy erudyta i myśliciel, taki współczesny Sokrates, z małą różnicą, miał więcej włosów. 120 kg żywej wagi. Ostatnio spotkałem się z Nim na hali. Troszkę Mu się przybrało. Jak stanął na bramce, widziałem tylko słupki, pośrodku było On. Oj Misiu, Misiu szybciej bym Cię obiegł, niż gola trafił. 

TOP SECRET miał własną filozofię życiową. Od razu powiem, że bardzo głęboką, zakorzenioną w antyku, do którego odnosił się dość powściągliwie. Nie spodobało mu się powiedzenie "Gdzie ty Gajuszu, tam i ja, Gaja", więc przerobił na swoją modłę - "Gdzie ty Gajusem, tam ja Gają". Pani od łaciny była trochę zdziwiona, dokładnie Mu się przyjrzała, ale zaliczyła. 

Później TOP SECRET dobrał się do myśli judeochrześcijańskiej. Utrzymywał mianowicie, iż konsumpcja miłości może nastąpić po 18 roku życia, wtedy jest to miłość chrześcijańska. Cóż, w katechizmie pisali trochę inaczej, ale TOP SECRET wiedział lepiej. 

Jeszcze jedno, SECRET nawiązywał troszkę do Platona i potrafił wcielić myśl wielkiego poprzednika w życie. Pewnego razu kupił swoje dziewczynie bukiet róż, w nim umieścił jedną różę porcelanową i powiedział, że ich miłość nie zgaśnie, póki nie zwiędnie ostatni kwiat tego bukietu. Taki był romantyczny, a koleżanki z roku śmiały się z Niego. Dziwne jest to, że jak Enej zaśpiewał dwa lat później "Dałem ci kamień z napisem LOVE/No bo kwiaty szybką schną", to wszystkie wariowały z zachwytu, a przecież przebój ten powtórzył jedynie hasło SECRETA. 

SECRET, nie martw się, prawdziwych mędrców docenią dopiero po śmierci ...  niestety.

poniedziałek, 22 lutego 2016

A & A Handmade – niech promienny uśmiech zagości na twarzy Twojego dziecka

Z wielką chęcią wspieramy wszystkie szlachetne inicjatywy, a do takiej z pewnością należy A & A Handmade. Dziewczyny robią cudowne rzeczy z dość niepozornych elementów, dbając o uśmiech każdego dziecka. Jeżeli interesuje Cię coś wyjątkowego, niespotykanego i jedynego w swoim rodzaju to gorąco polecam Ich usługi. Świeże pomysły i nowatorstwo – największe zalety projektu A & A.

Dokładnie obejrzałem ich stronę, bo T. wspominał niedawno coś o ojcostwie, więc trzeba zabezpieczyć się na przyszłość. Opaski na ręce, łapacze snów, coton balls – oj przyda się, przyda.

Najbardziej zaintrygowała mnie nazwa spódniczki z tiulu. Tiul, tiul. Wiem, co to znaczy słowo ciul, ale to chyba coś innego. W końcu materiał dla dziecka nie może być ciulowaty, więc nie ciul, tylko tiul. Proste. Wyglądają przepięknie, sami musicie sprawdzić.

Łapacze snów. Na początku myślałem, że magazynują one to, co człowiekowi się przyśni. Oj, lepiej, aby nikt nie znał moich snów. Ale przeczytałem instrukcje, wszystko jasne. One wyłapują koszmary. Gdybym kupił taki łapacz, wypisał na nim swoje imię i podarował pewnej uroczej niewieście, to śniłaby tylko o mnie. Świetny produkt.


Kochani rodzice, niedługo wchodzi w życie projekt 500+, więc nie mówcie o braku pieniążków w domowym budżecie. Uśmiech dziecka jest najpiękniejszym darem dla każdego człowieka, więc czyńcie swoją powinność. Dziewczyny już na Was czekają, naprawdę warto!