O mnie

Moje zdjęcie
Nauczyciel języka polskiego i historii. Pasjonat edukacji. Szczęśliwy mąż i przyszły ojciec. Zwykły człowiek o niezwykłych pomysłach na życie :)

niedziela, 15 maja 2016

Milczenie

Istnieją na świecie ludzie, którzy nie mają pojęcia, iż poświęciłbyś dla nich całe swoje życie, podczas gdy oni sami nie mają dla ciebie nawet minuty. Gdyby o tym wiedzieli pewnie spaliliby się ze wstydu, a tak jedynie milczą. W tym wypadku milczenie jest najgłośniejszym krzykiem serca. Paradoks? Bez nich nie byłoby człowieczeństwa.

 

niedziela, 8 maja 2016

Randka

- Taka piękna pogoda, a ty ciągle w domu siedzisz.  Umówiłbyś się na jakaś randkę.
- Na co?
- Na randkę, z koleżanką.

- Mamo, ostatni raz na randce byłem 10 lat temu w Simsach. Dobrze, że Lechu ściągnął mi kody, bo do dzisiaj nie wiedziałbym, co to pocałunek. 

sobota, 7 maja 2016

Weekend ...

Wyśmienita pogoda. Większości ludzi wypoczywa na świeżym powietrzu, nieliczni oddają się pracy, a ja czytam. Serio. Rozpoczynam od Juliana Tuwima, a kończę na poważnej rozprawie naukowej z Uniwersytetu Warszawskiego.

Języki polski urzeka mnie swoim bogactwem i pięknem. Efekty intelektualnych poszukiwań prezentuję poniżej. W sam raz na początek weekendu.

Słownictwo dotyczące spożywania alkoholu – bankietować, buchnąć się, chlać, chlupnąć, doić, drinkować, dziabnąć, gazować, golnąć sobie, grzać, grzdylnąć, klinować, kropnąć sobie, melanżować, mordować, pierdyknąć, pocieszać się, podchromolić, pociągać, pochlać, popić, pompować, popłynąć, przyprawić się, tankować, rąbnąć, uraczyć się, walczyć, walić, walnąć, zakrapiać, zapodać.  

Iść w cug, czcić Bachusa, dać se w nery, dać sobie w szyję, dać w gaz, dodawać sobie odwagi, iść w Polskę, lać w gardło, lać w siebie, mieć dobry spust, nie odmawiać sobie – wódki ani brewiarza, nie wylewać za kołnierz, pić bez pamięci, pić na umór, pić na potęgę, pić jak szewc, popłynąć w rejs, pójść w tango, przechylić co, przepłukać gardło, raczyć się trunkiem, sformatować dysk, topić smutki w kieliszku wódki.  

Słownictwo nazywające osoby pijące – alkoholik, bibosz, bimbrownik, cholewa, chlor, człowiek trunkowy, degustator, dobry zawodnik, gazownik, kizior, lej, lump, moczygęba, moczymorda, nafciarz, ochlaj, ochlapus, oktawian, pijaczek, pijus, spirytualista, szmirus, towarzysz broni, winowajca, żłopak.

Słowa opisujące stan i stopień nietrzeźwości – doprawić się, nabuzować się, nachlać się, naoliwić się, naprać się, narąbać się, nawalić się, schlać się, skaleczyć się, skuć się, spić się, uchlać się, ulać się, ululać się, urznąć się, uwalić się, wstawić się, zabalsamować się, zaondulować się.

Być na bani, być na cyku, być na gazie, być na rauszu, być pod rezyką, być wciętym, być pijanym w trzy dupy, być pijanym w pestkę, być pod dobrą datą, być pod humorem, film się komuś urwał, mieć przerwę w życiorysie, mieć w czubie, nie być na czczo, spić się w drobny mak, upić się do nieprzytomności.

Gotowy, pijany, narąbany, niedopity, podchmielony, podpity, przyprawiony, przytruty, schlany, skaleczony, skuty, spity, ścięty, ubzdryngolony, ululany, wstawiony, wypity, zapijaczony, zapity, zaprawiony, zawiany, uperfumowany, wczorajszy.


Niby jedna i ta sama czynność, a tyle określeń. Za to kocham język polski. Oczywiście zebrany materiał naukowy niczego nie sugeruję, aczkolwiek, jak mawiają od wieków Polacy – rybka lubi pływać. 

piątek, 6 maja 2016

Marzenia

- Grzesiu, a jakie Ty masz marzenie, no wiesz, takie największe?
- Piękna, długonoga blondynka w ogrodzie pełnym kwiatów przed moim domem.
- Serio?
- Pewnie, że nie.
- Z Tobą nie można nic na poważnie.
- Chciałbym wydać książkę, tak z 1000 egzemplarzy, później ją sprzedać …
- I wyjechać na Copacabanę?
- No coś Ty. Chciałbym zrobić prezent maluchom z Domu Dziecka.
- O, ja. Myślisz, że kiedyś to się uda?

- Jak znam Polskę to pewnie nie, ale jak znam siebie, to niewykluczone. 

Prawie jak Bachus ...

Od kiedy mój przyjaciel piekarz na dobre zajął się wypiekaniem bułeczek, straciłem prywatnego fryzjera. Teraz muszę jeździć do miasta. Siadam na fotelu i cierpliwie czekam. Pani praktykantka (wnioskuję po dość młodym wieku) pyta, jak obciąć. Krótko, rzecz jasna. Maszyna wprawiona w ruch. Moje skąpe boczki dość szybko ulegają pod naporem cudownej obcinarki. Teraz czas na górę. Pani praktykantka przerzuciła się na nożyczki. Jeden włos, drugi, trzeci. Chciałem powiedzieć, że szybciej będzie maszynką, ale z drugiej strony … lubię, jak kobieta koło mnie chodzi, więc milczę. 10 minut. Tyle czasu nie poświęciła mi żadna dziewczyna od blisko 5 lat.


Gdy już zbliżaliśmy się do końca, stwierdziłem, że moja droga Pani niepotrzebnie tak się pieściła. Było od razu odpalić kombajn. I tak nie mam za wiele włosów. Patrzę w lustereczko. No proszę, proszę. Prawie, jak młody bóg. Może nie Zeus, ale Bachus to już na pewno. 

środa, 4 maja 2016

"Dziadowska" matura

- Widziałeś? Widziałeś?
- Ale co miałem widzieć?
- Arkusze maturalne z polskiego.
- No widziałem, i co?
- Duma, co nie?
- Nie rozumiem.
- No nie udawaj.
- Naprawdę nie wiem, o co chodzi.
- Przecież pisali o nas.
- Jak to?

- Dwóch dziadów – Ksiądz i Pustelnik, a temat: „Czy warto kochać, mimo że miłość wiąże się z cierpieniem”? Tylko nie wiem, skąd wzięli tego Mickiewicza, bo jeszcze nigdy z nami nie pił. 

wtorek, 3 maja 2016

Impotencja

Od samego rana ktoś dobija się na mój numer. No ile można, pytam. Skoro trzy razy nie odebrałem, nie odbiorę też za czwartym. A jednak, podnoszę słuch… tzn. wciskam słuchawkę, przecież mam komórkę. Zieloną. Czerwona jest do czegoś innego. Chyba. Nigdy z niej jeszcze nie korzystałem. Znajomy głos. Lekko poirytowany. Słucham cierpliwie i uważnie. Właściwie dochodzi do mnie tylko jedno słowo – „impotencja, impotencja, impotencja”. Patrzę w lustro, tak machinalnie. No nie wiem, może i racja.

Ja tak można? – wrzeszczy mój mączany przyjaciel. Wchodzę co godzinę na Internet, a tam nic. Pusto. Żadnego posta. Kryzys wieku średniego, czy jak? Miały być miliony na koncie, sława, imprezy. A ty co? Śpisz? – kończy swoją tyradę.

Wstaję z łóżka, prostuję koszulę, jeszcze jedno spojrzenie w kierunku lustra.

Mógł od razu mówić, że chodzi o impotencje twórczą, bo już zacząłem się martwić. Ale ja ciągle nad tym pracuję. Nie nad impotencją, nad pisaniem rzecz jasna.  


Mam już nawet okładkę dla książki. Teraz czas na wnętrze.